Album Grunwaldzki - www.album-grunwaldzki.iq.pl

Album Grunwaldzki


Grunwald w malarstwie


Wielkie starcie z Zakonem Krzyżackim - rozstrzygające wówczas, czy Polska będzie istnieć żyło w wyobraźni Jana Matejki od jego lat najmłodszych. Już w okresie szkolnym namalowany został pamiętny obraz z Krzyżakiem przynoszącym miecze Jagielle, a w 1861 roku akwarela "Władysław Jagiełło na pobojowisku grunwaldzkim". Ale to były jeszcze tylko wczesne myśli, wstępne przygotowania, wspomagane rozlicznymi szkicami ołówkowymi, gdzie z mgławicy kresek i gestów dobywał się ruch właściwy, ostateczny, najpotężniejszy.

Skonkretyzowanie wizji całego obrazu przyniósł rok 1872, kiedy to 1 sierpnia w liście napisał Matejko do swojej żony: "...maluję sporą szkicę do "Grunwaldu" na inaugurację nowego mieszkania, albowiem chciałbym nie zalegać pola, a korzystać z obszaru nowej pracowni". Już przed ową "szkicą" stojąc mógłby Matejko to powiedzieć, co we wrześniu 1878 r. powiedział spojrzawszy na ukończony obraz, "że jest z wścieklizną namalowany". Są w owym szkicu przyszłe najważniejsze motywy "Grunwaldu" i jest wszędzie, na wszystkich planach, wir ciał, zbroi, uprzęży, łbów końskich, mieczy, kopii, grozy bitewnej. Mimo istnienia szkicu zabrakło jednak możliwości realizacji obrazu. Tysiączne prace i walki związane z potrzebami Szkoły Sztuk Pięknych pochłaniały czas i siły Matejki. W "pałacu" domowym nie powstała wielka pracownia dla "Grunwaldu". Aż wreszcie otrzymał Matejko od rządu obszerniejsze atelier - początkowo w gmachu Instytutu Techniki przy Plantach, potem w nowo zbudowanym budynku Szkoły Sztuk Pięknych.

Dopiero w 1875 r. Matejko "sprowadziwszy grube francuskie płótno, utkane bez szwu w jedną wielką płachtę, naciągnął na blejtram olbrzymi jej bryt wysokości 426,50 cm, a szerokości 987,50 cm". Dało to powierzchnię ok. 42m2 . "Artysta miał malować obraz "Grunwaldu" przez pięć lat, bo tak pierwotnie ułożył sobie - relacjonuje Gorzkowski - lecz po wielkich wysiłkach nadspodziewanie go skończył przez trzy lata!" "Mówiąc o malowaniu różnych w "Grunwaldzie" rycerzy [Matejko] twierdził, że przede wszystkim szuka w nich prawdy. Można - mówił Gorzkowskiemu - każdy ruch w tym obrazie sprawdzić z naturą, a będzie wierny; różnica fałdów w strojach rycerskich jest także zgodna z naturą; inne są fałdy w leżącym, inne w ledwie upadłym, a inne w rycerzu stojącym; sztywność rycerskich strojów także jest naznaczona, bo ruchy rąk w żelaznych pancerzach są całkiem inne."

Malowaniu "Bitwy pod Grunwaldem" towarzyszyły "różne przygotowawcze studia, a mianowicie malowanie koni Gumniskach, Krasiczynie, Krzesławicach z najlepszych wzorów, ze stad koni rasy krajowej i zagranicznej". Różnorodne militaria odtworzone w "Grunwaldzie" - kupione, pożyczone otrzymane w darze, oglądane w muzeach - zebrane razem utworzyłyby istną górę.

Latem 1877 r. "Bitwa pod Grunwaldem" była wykończona w tym stopniu, że wezwany fotograf Szubert wykonał zdjęcie obrazu. Wkrótce potem, na przełomie września i października 1877 r., Matejko specjalnie odbył podróż na tereny grunwaldzkiego boju. Miała to być podróż wyłącznie w celach topograficznych: "Trzeba wiedzieć, przekonać się na własne oczy: jak wygląda miejscowość, pole tej bitwy." Po powrocie do domu do Krakowa uzupełnił i skorygował obraz według nowych pomysłów, które nasunęły się pod wpływem obserwacji poczynionych na polu bitwy. W lutym 1878 r. rzekł do Gorzkowskiego: "Zmieniłem kilka rzecz, tak że fotografia Szuberta, zdjęta z obrazu przed paru miesiącami, już by nie przystała do oryginału." Zmiany wciąż się mnożyły i zapełniał się każdy pusty jeszcze cal płótna.

Sprzedaż obrazu nastąpiła "na pniu". 19 lutego 1878 r. w południe Matejko przybył do kancelarii szkolnej do Gorzkowskiego i zastawszy go samego, rzekł tajemniczo: "Nikt o tym nie powinien wiedzieć! Sprzedałem już obraz "Grunwaldu" za 45 tysięcy złr. Rosenblumowi z Warszawy; mam już dwa weksle, jeden płatny za trzy miesiące na 20 tysięcy [...] a drugi na 25 tysięcy za rok..." W sierpniu Rosenblum przyjechał do Krakowa "... mówił mi - zapisał Gorzkowski - że ponieważ "Grunwald" do Paryża już teraz nie pójdzie, więc wystawiać go będzie w Warszawie, w Moskwie, w Petersburgu, w Londynie, a potem w Paryżu, że spodziewa się z samej wystawy wziąć tyle, ile zapłacił za cały obraz".

Sam Matejko z zadziwieniem patrzył na swe dzieło: "Nie spodziewałem się - rzekł - bym miał tyle sił do skończenia "Grunwaldu", a jednak skończyłem; wprawdzie posiwiałem od pracy, lecz mniemam, że mając tyle smutków i cierpień, i wątłe ciało, byłem silniejszy na duchu i w gorliwości do pracy; gdybym był zdrowszy na ciele i mocniejszym w siłach, byłbym leniwszym do pracy i mniej bym malował." Oglądając się za siebie na trzy grunwaldzkie lata, powiedział: "Malowanie obrazu bitwy jest prawie zawsze marzeniem każdego artysty malarza, a jednak trudności przy tym są wielkie"; i stwierdził, "że nigdy by drugiego już obrazu "Bitwy pod Grunwaldem" namalować nie zdołał albo musiałby chyba zapomnieć o nim i ocknąć się obcym dla niego."

Dnia 5 września 1878 roku zaczęto gotowy obraz przenosić z pracowni do sali magistratu, gdzie wstawiony został.

28 września 1878 roku otwarto wystawę "Bitwy pod Grunwaldem". "Tłumy przychodziły niemal codziennie[...]. Niektórzy po dwie godziny i więcej nad obrazem siedzieli, studiując jego części[...]. Były osoby, które dopiero po kilkudniowym badaniu obrazu mogły sobie dokładną zdać sprawę o całości jego. Zarzucano, że straszny nawał jest osób, że ich skupienie ze sobą jest tak szczelne, iż niepodobna rozeznać szczegółów, ale pomimo tego sama historyczna chwila dziejowa robiła wrażenie (Gorzkowski).

Tłum na obrazie. Tłum przed obrazem. Póki jednak "Grunwald" był jeszcze w Krakowie, jego twórca otrzymał 29 października 1878 r. od Rady Miasta Krakowa dar niezwykły - berło "jako symbol jego panowania w sztuce", ofiarowane Matejce wśród całodniowych uroczystości.

W 1880 r. "Grunwald" dotarł do Paryża. Gazety krzyczały, że to nie obraz, ale raczej muzeum, i że trzeba by ośmiu dni czasu na to, żeby zanalizować poszczególne epizody, grupy i figury. Jedynie "Le Golois" napisał recenzję niemal entuzjastyczną, dodając, że jeśli któryś malarz zasłużył na miano narodowego, to jest nim właśnie twórca "Grunwaldu".

Również wśród Polaków obraz ten wzbudzał wiele emocji. Bolesław Prus krytykował obraz za brak realizmu: "... w tym ścisku można by co najwyżej wyciągać portmonetki, a nie walczyć".

Matejko jest specjalistą w dziedzinie kultury materialnej, wprowadza jednak w obrazie rekwizyty z różnych epok, gdy posiadają wartość symbolu. "Grunwald" jest pełen takich aluzji i znaków. Oburzano się, że malarz każe Wielkiemu Mistrzowi ginąć z rąk pachołków, a nie rycerzy. Intencję wyjaśnił Aleksander Gieysztor: "sprawiedliwość wymierza [...] i to włócznią św.Maurycego, polskim insygnium monarszym, szeregowe i półnagie wcielenie ducha polskiego". Z kolei orientalny kołpak Witolda i takiż miecz w dłoni, to symbol wschodnich ambicji rodzącej się Unii. Natomiast "udokumentowany" źródłowo jest św. Stanisław. (O objawieniu pisze w "Dziejach polskich" Długosz.) Matejko zdawał sobie sprawę, że Święty w chmurach: "w dzisiejszym wieku będzie to dla wielu zdawać się dziwaczne, ale ja chciałbym, by obraz miał legendowe znaczenie..." Malarz świadomie tworzył i przypominał narodową mitologię - to "legendowe znaczenie".

Matejko w rezultacie namalował obraz "barbarzyński", agresywny, dynamiczny, w którym brak oddechu, brak pustych przestrzeni. Jedynym miejscem, gdzie oglądający może "wstawić nogę", to wolny fragment za plecami wojownika atakującego Wielkiego Mistrza. W ten sposób Matejko wyznaczył widzowi pozycję obok postaci symbolizujących naród polski. Tak ustawiony widz czuje się otoczony tłumem walczących i - jak w panoramicznym kinie - musi odwracać głowę we wszystkie strony, by śledzić bieg wydarzeń. Dookoła wrze bitwa w straszliwym tempie, huku, chaosie. Wszystko w obrazie angażuje wzrok i uwagę. Brak tu przejrzystej harmonii, brak klasycznej perspektywy; oko męczy się, jednym spojrzeniem nie może ogarnąć widowiska. Genialny Matejko umieszcza wpierw widza w centrum bitwy, a potem zmusza go, by przerażony, wycofał się na właściwe mu miejsce - obserwatora. Wtedy będzie oglądał obraz po kawałeczku, odczytywał zawarte w nim znaki, konfrontował ze swą wiedzą i spokojnie podziwiał każdy fragment tego wspaniałego dzieła.

Obrazami swymi Matejko chciał nie tylko ilustrować dawno minione wydarzenia, ale współtworzyć siłę narodu wciąż żywą, jego "pasjonarność" dającą pęd do wielkości. Hitleryzm - w pełni doceniający siłotwórcze znaczenie kultury - w zajętych krajach rabował to, co cenne, przeinaczał lub niszczył to, co mu przeciwne było. Dlatego m.in.. "Grunwald" Jana Matejki doczekał się szczególnie zażartego tropienia.

We wrześniu 1939 r. sprzed Towarzystwa Zachęty Sztuk Pięknych w Warszawie wyruszył dziwny wehikuł. Była to długa platforma ze skrzynią, której towarzyszyli: dyrektor administracyjny "Zachęty" Stanisław Radecki-Mikulicz z żoną, wiceprezes "Zachęty" artysta malarz Stanisław Ejsmond oraz artysta malarz Bolesław Surałło. Ten pochód przecisnął się na Pragę, skierował na Grochów i minął tablicę "Granica Warszawy". Tak Matejkowski "Grunwald" uchodził w obitej skrzyni z zagrożonego miasta. Kierowano się na Lublin. Dwa razy zmieniano postrzelone z powietrza konie i wreszcie dotarł 9 września do Lublina przed muzeum lubelskie, gdzie został przekazany jego intendentowi, prof. Woydzie. Na ulicy Lublina zginęli przywaleni gruzami Ejsmond i Surałło. Obraz złożono prof. Woydzie pod przysięgą: "że będzie się nim opiekował i bronił przed najeźdźcą niemieckim, zachowując tajemnicę jego istnienia." Naczelnik wydziału w lubelskim magistracie Pieczyrak współorganizował przyjęcie przywiezionego obrazu, jego przechowanie, powtórny transport przez pełne Niemców ulice i zakopanie obrazu w 1941 r. Kiedy Niemcy aresztowali jedynego syna Pieczyraków, ojciec i wtedy nic nie wyjawił o "Grunwaldzie". Jedyny syn Pieczyraków zginął w Oświęcimiu. W Oświęcimiu zginął Józef Serafin, pracownik gospodarczy lubelskiego magistratu, osobiście uczestniczący w zakopywaniu "Grunwaldu". Rozstrzelany został wybitny lubelski działacz kulturalny Stanisław Bryła, który też znał okoliczności przechowywania w mieście Matejkowskiego dzieła. Dopiero dnia 17 października 1944 r. przejął bezcenne płótno w imieniu Narodu kierownik resortu kultury i sztuki przy PKWN.

Dziś obraz Jana Matejki zajmuje jedną z sal Muzeum Narodowego w Warszawie. Podobnie jak dawniej budzi podziw i przyciąga rzesze zwiedzających.

Wprawdzie "Grunwald" Jana Matejki jest dzisiaj najbardziej znanym obrazem o tej tematyce, jednak od najdawniejszych czasów był on tematem bardzo popularnym. Przedstawiano go na rysunkach już w wieku XV. Wielu malarzy polskick żyjących w XIX i XX wieku uwieczniało swoje wizje zwycięstwa pod Grunwaldem na płótnie. Należeli do nich Kossakowie Juliusz i Wojciech, Stanisław Kaczor - Batowski, T.Popiel i Z. Rozwadowski, F. Sypniewski, January Suchodolski. Jan i T. Stykowie marzyli nawet o panoramie grunwaldzkiej. Powstał jednak tylko "Projekt panoramy grunwaldzkiej".


Album Grunwaldzki

Licznik odwiedzin od
19 grudnia 1999

STAT4U
Statystyki strony



Ustaw tą stronę jako startową!

IQ PL - Sponsor serwisu
IQ PL
Sponsor serwisu

- N A G R O D A -



- W Y S Z U K A J -
w serwisie

powered by
Google
- A N K I E T A -
Jak zamierzasz uczcić w 2010r. 600-lecie Bitwy pod Grunwaldem?
Przyjechać na bitwę 2010
Popatrzeć w telewizji na retransmisję
Nie intere-
sować się bitwą w 2010


- W E B R I N G -

Polskie Strony Historyczne

- B A N E R K I -

Historia
Toplista

Polskie forum historyczne
Polskie forum
historyczne

Copyright (c) 2000-2011 Dariusz Potoczek.